Za górami, za lasami, za rzekami, mieszkała mała dziewczynka
o imieniu Lilia.
Miała piękne, długie, jasne włosy kręcące się w loczki.
Dziewczynka lubiła się bardzo bawić ze zwierzętami, kochała chodzić na spacer
wraz ze swoim ukochanym dziadkiem. Dziadek miał siwą, ale bujną jak na swoje
lata czuprynę. Ich spacery były bardzo długie, dziewczynka najbardziej lubiła
te nad brzegiem jeziora, gdzie karmiła kaczki, łabędzie. Zadawała wiele pytań
dziadkowi. Czy zwierzęta kochają tak samo jak ludzie? Czy rozmawiają ze sobą,
spacerują? Dziadek odparł, - „Oczywiście”.
Opowiedział jej piękną historię,
którą dzisiaj opowiem wam , ja.
Dawno dawno temu przed
zasiedleniem tych terenów przez ludzi, rozprzestrzeniały się lasy pełne różnych
gatunków zwierząt i roślin. Jedyną osobą, która mieszkała wśród zwierząt w
lesie, nad owym jeziorem był drwal w raz z rodziną. Kochał on swój las i szanował
go. Chronił zwierzęta, karmił głodne, leczył chore, w zamian za to chroniły go.
Po narodzinach syna postanowił wybudować mu dom i zasadzić drzewo.
Tak powstała
polana.
Po wycięciu drzew niebo było tak smutne, że zalało ten kawałek ziemi
deszczem.
Na miejscu wyciętych drzew porosły różnokolorowe kwiaty.
Słychać
było buczenie bąków, bzyczenie pszczół. Motyle unoszące się nad polaną tworzyły
tęczę, nieskończoną paletę barwy mieniącą się w promieniach słońca. Przy domu
postanowiono wybudować studnie więc wykopano wielki, głęboki, na wiele metrów
dół. Z wykopanej studni pozostała zmienia, usypany kopiec. Mrówki z całego lasu
zaczęły ją obchodzić, drążyć, przykrywać liśćmi i tak powstało pierwsze
mrowisko. Drwal widząc same korzyści z zagospodarowania ziemi, postanowił iż
wybuduje zbiornik wodny aby latem zwierzęta mogły się w nim napoić i schładzać.
Przerywając tamę rzeczki jak wielkie było jego zdumienie kiedy woda zalała tak
duży teren. Powstało jezioro w którym już po niedługim czasie nie brakowało
obfitości w ryby, żaby itp.
Drzewo spływające z nurtem rzeki zatamowało jej
bieg i wróciła ponownie do swojego koryta. Drwal nie mógł się nadziwić jaka
matka natura jest mądra i zaradna.

Kiedy tereny przy jeziorze wysechł, mógł
znów spacerować swoją leśną ścieżką. Gdy dotarł nad jezioro, dostrzegł wiele
pięknych stworzeń jakich nigdy dotąd nie widział. Jego uwagę zwróciły przepiękne,
białe ptaki z dużymi skrzydłami. Długo się im przyglądał, i im dłużej to trwało
nie mógł oderwać oczu. Pierwszy raz widział jak zwierzęta okazują sobie miłość,
jak się przytulają, oplatają skrzydłami. Było to dla niego tak niezwykłe, a za
razem szczere i prawdziwe. W tamtych czasach nie było aparatu fotograficznego,
przyrządów kreślarskich. Nie mając też talentu artystycznego, nie mógł ich
namalować. Chcąc uwiecznić to zdarzenie postanowił wyryć kształt ich stykających
się dziobów. Wyrył je na posadzonym przez siebie dębie i tak powstał symbol
miłości dziś zwany Sercem. Żył w szczęściu, choć nie był bogaty, nie potrzebował
nic więcej, jego muzyką był śpiew ptaków z samego rana, szum jeziora, szelest
liści tuż za jego oknem. Zapach lasu pokrywał wszystkie jego ubrania. Nikt nie
wie jak się nazywał lecz pozostawił po sobie pamiątkę, symbol miłości. Mówi się
że rysowane ono ze skrzydłami po obu stronach jest symbolem miłości nie tylko ludzi.
